Mała Kooperatywka cd.

Zanim się spotkamy.

Brakuje słów. Odzew na naszego posta, ilość zgłoszeń przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Kiedy redagowałem treść ogłoszenia, powiedziałem do mojej Madzi “żeby chociaż 2-3 osoby się zgłosiły”, to będzie super. Na dzień 21.03 godzinę 20 mamy…16 zgłoszeń, łącznie 58 rąk do pracy, 29 dobrych serc i tyleż samo otwartych umysłów + dwie osoby, które zadeklarowały doraźne wsparcie. Na grupie Widzialna Ręka Lublin, post zyskał ponad 230 pozytywnych reakcji i wiele dobrych, życzliwych, wspierających komentarzy. WOW! :))

Rozpiera nas radość i entuzjazm i jednocześnie odczuwamy niepokój, który kamieniem zalega na sercu. Czy naprawdę nasze marzenia właśnie się spełniają? Czy podołamy temu przedsięwzięciu? Czy nie zakończy się to porażką, rozczarowaniem? Jest tyle pytań i tak niewiele odpowiedzi. Wkraczamy na terra incognita społecznej organizacji. Nie wymyśliliśmy nic nowego, a jednak dla nas wszystkich, będzie to zupełnie nowe doświadczenie.

IMG_20210504_121741 Kopia.jpg

Większość rozwiązań będziemy musieli wypracować sami. Nie ma poradnika “Mała Kooperatywka - wskazówki praktyczne”  ani zbyt wielu informacji jak to zrobić. Jak ułożyć relacje, podział pracy, by na koniec nikt nie czuł się POKRZYWDZONY lub WYKORZYSTANY? 

Ja mam duszę artysty. Mocno czuję, często się wzruszam i chciałbym naprawić cały świat, ale w kwestiach życiowych jestem niemal ortodoksyjnie racjonalny. Słucham serca i często się nim kieruję, ale gdy chodzi o dobro mojej rodziny, przedkładam naukę nad wiarę, wyniki z excela (posługuję się nim na co dzień) nad domniemania. Mała Kooperatywka to eksperyment społeczno-ekonomiczny w pełnym tego słowa znaczeniu. Serce mówi “hura, hura bierzmy wszystkich” znów rozum “wraz z wzrostem złożoności eksperymentu wynikającym z ilości zaangażowanych osób, rośnie ryzyko porażki”. Porażką będzie konflikt zamiast życzliwości, ciepła, uśmiechów i wsparcia. Będzie atrofia zamiast budowy poczucia jedności. W tej sytuacji chcąc nie chcąc, musimy dokonać jakiegoś wyboru, a ten jest trudny, bo nikomu nie chcemy sprawić przykrości, nie chcemy by ktoś przez nas poczuł się odrzucony. Tu dochodzi serce do głosu, tu dominuje empatia. Teraz opiszę nieco dokładniej miejsce, cele i założenia. Być może po tej lekturze niektórzy z Was sami zrezygnują. Tych którzy nadal piszą się na to, zapraszam do wypełnienia drugiej, tym razem ostatniej ankiety. Następny etap to już spotkania na żywo. Pierwsze proponujemy 26 i 27.03 - szczegóły w formularzu. 

Jeszcze kilka słów o nas.

Magdalena Peh. Rocznik 82.

Moja ukochana jest pedagogiem z powołania. Laureatką konkursu Nauczyciel z Pasją. Uwielbianą i szanowaną panią od polskiego. Do dziś ma uczniów, którzy mimo tego, iż ukończyli naukę wiele lat temu dzwonią do niej w każde urodziny, w każde święta. Jest jednym z tych nielicznych nauczycieli, którzy poprzez piętno jakie odciskają na młodych duszach i umysłach, zostaje w pamięci do końca życia. Ja w całym swoim procesie edukacji natknąłem się tylko na 2 takich pedagogów. W ubiegłym roku prowadzona przez nią klasa 8 uzyskała drugi najwyższy wynik z egzaminu w Lublinie. 

 

Dominik Peh, rocznik premium - 79 :)

Jestem fotografem www.dominikpeh.com, marzycielem, idealistą i aktywistą społecznym www.spoleczniewrazliwi.pl . Jestem nadwrażliwcem i cholerykiem z dużymi postępami w zakresie panowania nad sobą :) Łagodność mojej żony, delikatność córeczki, procesy starzenia i ciągła praca nad sobą dają niezłe efekty. Buntuję się przeciwko złu, które rządzi tym światem i wciąż wierzę, że ludzie w absolutnej większości rodzą się i umierają dobrzy. To zły system fałszywych wartości niektórych deprawuje, każdego z nas stawia przed niemoralnymi wyborami. Jestem hiperkreatywny i jednocześnie do bólu analityczny. Skłonności do abstrakcji i chaosu zderzają się we mnie z zamiłowaniem do cyfr i prostej matematyki użytkowej. 

 

Zuzia Peh rocznik 2014.

Cóż…jest naszym odzwierciedleniem. Naszą syntetyczną, ulepszoną kopią :) Płynnie czyta na poziomie dorosłego, liczy w obrębie setek i tysięcy, dobrze i szybko się uczy i jest największym szczęściem, jakie nas spotkało. 

 

Peh’y

Lubimy czytać (Madzia i Zuzia nałogowo), podróżować z plecakiem i namiotem, dobrze i zdrowo jeść (M. eksperymentuje w kuchni, Z. jej pomaga). Zwiedziliśmy kawał Europy a teraz odkrywamy nasz kraj. Lubimy piesze i rowerowe wędrówki i grę w planszówki. Jesteśmy uzdolnieni muzycznie, choć ta część naszej osobowości poszła w odstawkę (czas). M. jako dziecko jeździła na ogólnopolskie konkursy piosenki dziecięcej (I miejsce w Krakowie), ja przez 3 lata po wyjściu z wojska utrzymywałem się tylko i wyłącznie z grania (gitara) i śpiewu na ulicy. Muzyka jest ważnym elementem naszej codzienności. Często jej słuchamy nieraz dosyć głośno. Czasem śpiewamy i tańczymy na środku pokoju. Zakres zainteresowań muzycznych jest baaardzo szeroki. Cechuje nas poczucie humoru. Lubimy się śmiać, cieszyć, bawić. Czasem głupawka dopada nas w nocy. Leżymy i trzęsiemy się ze śmiechu aż do bólu brzucha. Na szczęście Zuzia ma sen sprawiedliwego. W inne noce dopadają nas lęki egzystencjalne. Nie mamy złudzeń, co do tego kto i co na tym świecie rządzi. Nieposkromiona chciwość, żądza pieniądza i absolutnej władzy. Patrząc w przyszłość widzimy liczne zagrożenia. Nie mogąc im przeciwdziałać (nie powstrzymamy Putina, nie cofniemy zmian klimatu itd.) próbujemy się na nie przygotowywać. Stąd zakup ziemi, stąd koncepcja kooperatywki. Im będzie nas więcej, im będziemy lepiej zorganizowani i przygotowani, tym większe prawdopodobieństwo przetrwania ewentualnych trudnych czasów. W kupie siła :) 

O miejscówce.

Wieś Podizdebno w ramach reformy administracyjnej w 1999 roku została wcielona do Częstoborowic i taki też nasza chałupa ma adres, choć miejscowi i my będziemy się posługiwać nazwą historyczną.

podizdebno mapa.jpg

117 x 169 m = 198 arów. W tym sezonie do uprawy pod warzywniak jest lewy dolny róg = około 20 arów.

Jest to wymierająca wieś, gdzie nędza zewsząd wyziera. Jedyną oznaką nowoczesności i gospodarności jest sąsiad z naprzeciwka, reszta wsi to dziadostwo i bylejakość. Okolica za to piękna, malownicza z horyzontem na północy i południu oddalonym o wiele, wiele kilometrów. Wieś jest na wzniesieniu, czego konsekwencją jest specyficzny mikroklimat. Zimą jest tu o 3-5 stopni cieplej (mniejsze ryzyko przymrozków) niż w dolinie rzeki Giełczew, a latam nieco chłodniej ze względu na wiatry. Ponoć są to optymalne warunki do uprawy winorośli. 

 

Nasza działka pozostaje niezamieszkana od 8 lat i choć była dobrze prowadzona, to czas zrobił swoje. Jest sporo pracy do wykonania przy samym obejściu. Przecinka sadu, wykarczowanie usłych drzew i krzewów (drewna na ogniska mamy na kilka lat do przodu), rozbiórka starego kurnika, budowa kompostownika, wykopanie nowego dołu pod sławojkę. Sklecić stół i ławki na zewnątrz, powiesić huśtawkę dla dzieci. Nie oczekujemy, że będziecie (przede wszystkim panowie) nam w tym pomagać, ale jeśli…to cóż, odbierzecie to sobie w płodach ziemi lub po prostu zapłacimy za te prace. 

 

Dom nie przecieka, lecz myszy mają w nim używanie. By nadawał się do bytowania trzeba będzie wstawić jakiś stół, krzesła, łóżko (ka) i zaklajstrować dziurki w podłodze, przez które dziś przemieszczają się myszki, wygonić pająki, umyć okna i podłogi. Po prostu posprzątać. Zapewnimy też dwupalnikową kuchenkę i butle z gazem. W domu jest też duży piec chlebowy z zapieckiem! Jeszcze nie wiemy czy działa, ale zapewne tak. Innymi słowy na pierwszy rzut oka obejście i dom nie rzucają zachwytem na kolana, niemniej w kilka roboczodniówek jesteśmy w stanie przeobrazić tę rzeczywistość. Kiedy tam wszystko kwitnie, się zazielenia jest tam naprawdę bardzo ładnie i cicho. 

O projekcie Mała Kooperatywka.

Do zagadnienia proponuję podejść projektowo.

1. Dlaczego? 

Problem jest: 

  1. Ograniczony dostęp do zdrowej, niezatrutej ciężką chemią, hormonami i antybiotykami żywności. Produkty ekologiczne dostępne na rynku są znacząco droższe a zaufanie do ich ekologiczności bardzo ograniczone. Osobisty nadzór nad każdym etapem uprawy jest gwarancją najwyższych standardów jakości. 

 

  1. Prognozowany znaczący wzrost kosztów życia w tym cen żywności. Wojna w Ukrainie, rozpędzająca się inflacja, wysokie stopy procentowe i ciągły ich wzrost, historycznie wysokie ceny paliw i spadek siły nabywczej złotówki wróżą dla większości społeczeństwa mniej lub bardziej bolesny kryzys ekonomiczny. Posiadanie własnych zasobów żywności, również w okresie jesienno-zimowym pozwoli zredukować koszty życia. 

 

  1. Brak ruchu, brak kontaktu przyrodą. Odnośnie korelacji ruch-zdrowie-długowieczność jest tak wiele badań, tak wiele opracować, że nie trzeba rozwijać tego wątku. Każdy zna zdaje sobie sprawę z tych zależności a jednocześnie proza życia wtłacza nas w schematy, w których często jedyną formą ruchu jest zejście do samochodu i wyjście z niego do biura. Ileż to razy my obiecywaliśmy sobie systematyczny wysiłek…Konieczność pracy w ziemi, w sadzie, w ogrodzie daje solidną choć nadal namiastkę jakiegoś ruchu. Ograniczając historię tylko do naszego gatunku, daje nam to prawie 200 tys. lat nierozerwalnej, ścisłej symbiozy z naturą. Ukształtowała nas ta relacja, jest fundamentem naszego jestestwa. Od około 10 tysięcy lat grzebiemy w ziemi, uprawiamy ją. To też odcisnęło silne piętno na nas ludzi. Dopiero ostatni 200 lat rewolucji przemysłowej wyrwało nas z korzeniami z naszego habitatu. Istnieją liczne badania korelujące stan zdrowia psychicznego z czasem spędzanym na łonie natury, ale i bez nich czujemy silną wewnętrzna potrzebę ciszy, słońca, wiatru, zieleni!, bzyczenia much i zapachu siana. 

2. Co?

 

  1. W ramach projektu ma powstać małe, kolektywne gospodarstwo ekologiczne na areale 10-25 arów. Wszystko co urośnie na tej ziemi posłuży zaspokojeniu potrzeb żywieniowych wspólnoty zaangażowanych w uprawę osób. Znajdujący się na terenie działki  sad i jego owoce, również będą traktowane jako dobro wspólne. 
     

  2. Znajdujące się na terenie działki dom wraz z zabudowaniami gospodarczymi będzie służył wspólnocie jako baza rekracyjno-wypoczynkowa. 
     

  3. Oczekiwane jest nawiązanie trwałych relacji między członkami kooperatywki. Budowa poczucia wspólnoty, przyjaźni, bliskości i zaufania jest równie ważna jak uzyski z uprawy a w dłuższej perspektywie nawet ważniejsza.

3. Kto?

W projekt będzie zaangażowana grupa 8 do 12 osób. Odpowiedzialność za powodzenia biorą wszyscy członkowie, niemniej ze względów organizacyjnych dokona się wewnętrzny podział obowiązków. Jakaś grupa specjalizuje się w warzywach, inna w sadzie a jeszcze inna w ziołach. Oczywiście pewne prace jak np. pielenie wykonujemy wspólnie. Do najcięższych prac ziemnych takich orka wynajmujemy pobliskiego sąsiada z ciągnikiem. Sposób organizacji pracy oraz podział zysków zostanie wypracowany na spotkaniu założycielskim oraz w praktyce. 

4. Kiedy?

01.04.2022 - 31.10.2022 Ze względu na eksperymentalny charakter projektu ograniczamy go do końca tego sezonu. Jeśli okaże się on sukcesem przedłużamy go na kolejne lata z założeniem eskalacji upraw. Sukcesem będzie zbiór plonów w ilościach pozwalających na odczuwalny spadek kosztów żywienia przynajmniej w okresie letnio jesiennym oraz brak konfliktów między członkami kooperatywki. Porażką będą napięcia, kłótnie i nerwowa atmosfera . To czego najbardziej pragniemy w życiu, bardziej niż wszystkiego wyżej wymienionego, to SPOKOJU. 

 

“A tymczasem leżę pod gruszą

Na dowolnie wybranym boku

I mam to, co na świecie najświętsze

Święty spokój...:

 

A tymczasem leżę pod gruszą

A świat obok płynie leniwie

I niczego więcej nie pragnę

Wręcz przeciwnie...”

4. Plan

Jest to wstępna propozycja działań ujęta w ramach czasowych. Szczegóły i modyfikacje zostaną dopracowane po wyłonieniu się grupy zaangażowanych. 

 

  1. 26-31.03 spotkanie integracyjne na którym bliżej się poznajemy  

  2. 2-3.04 spotkanie założycielskie 

  3. do 17.04 ustalamy nasze potrzeby, plan organizacyjny. Ustalamy takie kwestie jak:

  • o chcemy uprawiać i jaką powierzchnię pod to przeznaczamy; 

  • jak chcemy uprawiać? Ortodoksyjne zero nawozów zero oprysków? Dopuszczamy opryski na bazie naturalnych składników jak np. z pokrzywy? I kilka innych kwestii; 

  •  jakie mamy koszty i jak je dzielimy (my weźmiemy na siebie ich większość); 

  •  jak przeliczamy zainwestowany czas pracy na plony? Mam tu pewną propozycję opartą o wagę, excela i uczciwość; 

  • jaka jest ścieżka wyjścia z kooperatywki?; 

  1. do 24.04 przygotowanie areału pod uprawę (w tej chwili mamy zaorane ok. 2 ary) ;

  2. od 25.04 ruszamy z pracami. Siejemy, sadzimy. 

OSTANIA ANIKETA

Jeśli po przeczytaniu tego nadal jesteście zainteresowani, zdeterminowani by wziąć udział w tej przygodzie, to jak już wspominałem, ostatnia ankieta i widzimy się niebawem :)